Parasol Jarosława Kaczyńskiego pod niebem Immanuela Kanta

Parasol Jarosława Kaczyńskiego pod niebem Immanuela Kanta

Nie myślałam, że trafi mi się taki sprzymierzeniec. W Polsce wykształciły się „księstewka”, w których ludzie boją się źle mówić o władzy w regionie w obawie przed konsekwencjami. „To nie jest wolność, to jest radykalne ograniczenie wolności” – grzmiał kilka dni temu prezes PiS Jarosław Kaczyński. I jeszcze: „Władza pozbawiona kontroli demoralizuje”. Mówiąc o „kontroli” władzy prezes Kaczyński wymienił na pierwszym miejscu media. Analizuję, co słyszę i czytam i zadaję pytanie – co mogliby na ten temat powiedzieć SZEFOWIE LOKALNYCH STRUKTUR PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI, A PRZEDE WSZYSTKIM POPIERANY PRZEZ NICH I ROZGRZESZANY BURMISTRZ TADEUSZ PIÓRO?

Przyzwoitość przed paragrafem

Czytając pierwszy raz, co Jarosław Kaczyński powiedział na konwencji PiS, musiałam się uszczypnąć. Jasnowidz? Ma „podgląd” na Sanok? Fakt, że o nieprzemyślanych i nerwowych posunięciach Tadeusza Pióry pisały już media ogólnopolskie nie raz, ale czyżby Prezes wszystko śledził? Osobiście referowałam wydarzenia, jakie w czerwcu za sprawą „wyrywnego” charakteru Tadeusza Pióry stały się udziałem dziennikarzy redakcji „Tygodnika Sanockiego” urzędnikom Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Prezesowi Kaczyńskiemu nie ośmieliłabym się głowy zawracać…

Kancelaria Prezydenta odpisała mi, że sprawą powinna się zająć Państwowa Inspekcja Pracy. Rzecznik Praw Obywatelskich dopatrzył się nieprzestrzegania zapisów Konstytucji RP przez burmistrza Sanoka oraz podległego mu dyrektora miejskiej jednostki. Prezes Jarosław Kaczyński sprawę zastraszania mediów i ludzi potraktował tak, jak ona na to zasługuje, choć nie mam pewności, czy mówiąc myślał o Sanoku, czy o pewnym „modelowym” zestawie zachowań osób, którym partia PiS zaufała, a oni tego zaufania nadużywają z racji swej małości i wyzbycia się elementarnych zasad współżycia społecznego. Prezes Kaczyński mówił o wolności. O przyzwoitości. O wstydzie. O tym, że niektórym lokalnym Bonzom sodowa woda wypłukała resztki rozsądku i działają na szkodę społeczności. Sami toną i ciągną ze sobą wszystko na dno. Prezes Jarosław Kaczyński odwołał się do WARTOŚCI, bez których o wolności można jedynie marzyć.

Bez przyzwoitości, niestety

Tadeusz Pióro, urzędujący burmistrz Sanoka, nie może przestać mówić w mediach – ale tylko w tych, które jedzą mu z ręki – o tym, co zrobił kilka miesięcy temu. Słucham na swój temat różnych rewelacji. Na przykład takiej, że mnie nikt nie zwolnił, że „przeniesiono” mnie na „równie odpowiedzialne” stanowisko. Najbardziej ubawiło mnie to, że „chciałam pójść na urlop”. Panie Burmistrzu – proszę dalej nie brnąć, naprawdę nie ma po co. Być może przywykł Pan do życia w większych aglomeracjach. Sanok to małe miasto i funkcjonuje jak system naczyń połączonych. Wystarczy dmuchnąć w jednym miejscu, a już w zupełnie odległym coś bulgocze…

Nie ten rządzi, kto pięścią w stół uderza…

Ostatnio – może źle zrozumiałam, ale to wina nieprzejrzystości wywodu – przyznał burmistrz niemrawo, że nie wie, czy by postąpił, jak postąpił, gdyby jeszcze raz mógł postępować. Brawo. Prawie jak car z Mickiewiczowskiej „Reduty Ordona”, tyle że dobrotliwy. Rysopis w sam raz dla sprawującego władzę: wnerwi się, wyda decyzję, za dwa miesiące może by nie wydał, ale, co tam, niech się toczy, co się sturlało. A że przy okazji komuś się życie przetrąci – co tam jeden marny babski żywot w obliczu partii, Narodu, a jeszcze i Interesu…

Spróbuj odkleić!

Pan burmistrz, ubiegający się o reelekcję, nie potrafi przekonać wyborców do siebie inaczej, jak sypiąc oszczerstwami w stronę konkurentów. Mówi Tadeusz Pióro, że kandydaci do Rady Miasta Sanoka nie z jego drużyny idą do wyborów „po stanowiska”. Nawet, jeżeli w „innej” drużynie jest , na przykład, człowiek odznaczony przez prawdziwego prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi. Idą po stanowiska, czyli, trywialnie mówiąc, stołki. On, burmistrz, po stołek nie idzie, bo się przykleił do fotela. Z rana mu klejem ten fotel smaruje doradca, nazwijmy go obrazowo Owsik, z wieczora inny, w tym miejscu dla odróżnienia zwany metaforycznie „Wielkim Łbem”. Fotel, owsik i wielki łeb kręcą karuzelę. „Obcas” wystukuje rytm. Do czasu. Do czasu. Do czasu.

Rozum – czy jeszcze praktyczny?

Władza pozbawiona kontroli demoralizuje. Wie o tym prezes PiS Jarosław Kaczyński. W Sanoku działacze rządzącej partii wolą o tym zapomnieć. Ciekawe, dlaczego?

„Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”. Czy imperatyw Kanta ma dziś jeszcze jakikolwiek sens? Czy nasz rozum jest jeszcze „praktyczny” czy już wyłącznie – interesowny? Panie Prezesie?

Parasol Jarosława Kaczyńskiego pod niebem Immanuela Kanta

2 komentarze

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *