Zwolnienia w programie wyborczym

Zwolnienia w programie wyborczym

Szanowny Panie Burmistrzu. W ubiegłym tygodniu zwołał Pan ponad godzinną konferencję w Sali Herbowej na temat inwestycji tylko po to, aby padły dwa, wpisane w scenariusz, pytania. Poznałam urzędową „kuchnię” i wiem, jak mogły się odbywać przygotowania do tej konferencji. Już na tydzień wcześniej Pańscy rycerze-trolle atakowali w sieci, prowokacyjnie dociekając : „Czy została zwolniona?”. Przypuszczam, że któryś z Pańskich nieformalnych doradców podsunął Panu taki scenariusz: Koniecznie trzeba zapytać – czy zwolniona? – i oczywiste stanie się dla wszystkich, że – nie.

Zasłania Pan prawdę, kluczy, od 52 minuty konferencji, aż przykro patrzeć i słuchać. Pada pytanie, a Pan brnie w inwestycje, powtarza, co już mówił wcześniej (częste u Pana), mąci, by w końcu powiedzieć: Nie, oczywiście, że nie zwolniona. Burmistrz nie ma takich uprawnień. Za to przeniesiona na „równie ważne stanowisko” w Bibliotece.
Żeby takiego przeniesienia dokonać, dyrektor Biblioteki był wzywany z urlopu. Ciekawe, kto go wezwał? A co z odpowiedzią na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich, które zostało do Pana, Panie Burmistrzu, skierowane kilka tygodni temu? Odpowiedział Pan? Pytanie – przypomnę, bo może Pan, zapracowany, pochylony nad inwestycjami, zapomniał –dotyczy cenzury prewencyjnej i łamania Konstytucji RP.

Gdyby Pan miał honor, to nie obciążałby Pan dyrektora Biblioteki decyzją, tylko, z otwartą przyłbicą, stanął i powiedział: – Tak, nie mogłem znieść wywiadu z Matuszewskim w gazecie samorządowej i nie mogłem dłużej patrzeć na kobietę, która uparła się ten wywiad opublikować. Przestraszyłem się, że będzie działała na moją niekorzyść w wyborach. (Nie po to – pomyślał Pan – ludzie kupują gazetę samorządową, żeby nie miała się ta gazeta podporządkować kampanii wyborczej jedynie słusznego kandydata i jego grupy politycznych przyjaciół).
– Tak, to ja zmusiłem dyrektora Biblioteki, żeby postąpił, jak postąpił – powinniśmy usłyszeć.

Jest pytanie, które stawiam po raz kolejny, a na które warto by było odpowiedzieć na najbliższej konferencji: W jaki sposób 21 czerwca pozyskał Pan informację, że 23 czerwca w gazecie ma się ukazać wywiad z Tomaszem Matuszewskim? Czy w redakcji „Tygodnika Sanockiego” był podsłuch? Ukryty monitoring? Czy, używając określenia z czasów, gdy „Solidarność” działała w podziemiu – wpuszczono tam „kreta”?

Sytuacja, którą Pan sprowokował, a która dotyczy żony Tomasza Matuszewskiego, jest nie do obronienia. Tak nie postępuje ktoś, kto na sztandarach wpisuje sobie dobro i pomyślność rodziny.

To, co Pan powiedział po 52 minucie konferencji, to bajeczka dla osób o mentalności Pańskich doradców. Czekamy, kiedy z mównicy zacznie Pan przekonywać, że „czarne” jest – na przykład – „różowe” ? Na razie ogranicza się Pan do przekazu, że król Herod dobroczyńcą był dla sierot. O „Rewizorze” Gogola i wdowie, która sama się wychłostała, nie będą Panu przypominać, bo niewiele to da. Gdyby Pan wiedział, że przed Pańskim urodzeniem ktoś już ośmieszał sytuacje, jakie Pan dziś powiela, to by Pan tego, z przyzwoitości i wstydu, po prostu nie robił.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *