W samo południe

W samo południe

Wchodząc dziś na Rynek, natknęłam się na burmistrza Edwarda Olejkę. Nic nie poradzę, że na widok burmistrza Olejki micha mi się śmieje, kiedyś lubiłam czaić się na niego z aparatem. Zauważyłam, że i jemu w pierwszej chwili kąciki ust lekko się uniosły. Już miałam szepnąć, że nikt się nie dowie o naszej spontanicznej wymianie uśmiechów, gdy wtem – twarz Edwarda Olejki tężeje…

„Bardzo nieładnie pani kłamie. Napisała pani, że miasto dało pieniądze na pomnik, a to nieprawda! Nie daliśmy ani grosza, nie trzeba kłamać” – łajał mnie burmistrz Olejko.

W pierwszej chwili zdrętwiałam, po głowie przeleciało ze świstem : „sprostować”, „sprostować”. A zaraz potem radosna refleksja, że niczego prostować nie muszę. Piszę bloga, nie pracuję w gazecie, a informacje czerpię ze skarbca lokalnych mediów, które o budowie pomnika pisały w taki sposób, że przeciętny, zajęty kiszeniem ogórków odbiorca mógł przypuszczać, że radni i burmistrz nie tylko wyrazili zgodę na przyozdobienie małego rynku Archaniołem z brązu, ale i sypnęli miejskim groszem. Bo że z miejskim groszem się nie liczą, może świadczyć chociażby to, że przez trzy miesiące zgadzają się na wypłacanie pensji dwóm redaktorom naczelnym „Tygodnika Sanockiego”. Chyba, że pani Dorota Mękarska uprawia wolontariat. W końcu czego się nie robi dla kolegów ze stowarzyszenia Przyjazny Sanok (z perspektywy Zagórza ). Jeśli uprawia wolontariat, to , używając języka jednego z radnych – ochoczo zarzut odszczekam.

Wcześniej nie było pieniędzy na zatrudnienie w redakcji administratora strony internetowej i dziewczyna przez miesiąc zasuwała za darmo. Będę o tym trąbić do znudzenia.

Odłóżmy „Tygodnik”(ups, administratorka strony nie pracuje, widać!) . Mamy burmistrza Olejkę, który apeluje do mojej uczciwości. Robi to nie tylko w swoim imieniu, ma się rozumieć. Według naszych włodarzy uczciwość to coś, co sprawnie działa w jedną stronę. Ja cię, kobieto kopnę w d…, ludziom powiem, że kto inny cię sponiewierał, naplotę do mediów o twojej dziennikarskiej nierzetelności, pobulgoczę, że materiał prasowy nie został wstrzymany, tylko przesunięty. Mnie wolno. Rządzę. Ale ty, kobieto, wstydź się, bo skłamałaś.

W westernie „W samo południe” Gary Cooper samotnie rozprawia się z bandą kryminalistów (opis dystrybutora, proszę nie brać do siebie). O filmie pomyślałam, ze względu na porę nieplanowanego spotkania z ulubionym burmistrzem. Kultura propaguje walkę dobra ze złem. Podobno świat wychodzi na swoje, kiedy „dobre” ma przewagę.

Tymczasem w po sieci krąży zabawny filmik, o którym ktoś napisał, że obrazuje relacje burmistrza Tadeusza Pióry i dyrektora MOSiR Tomasza Matuszewskiego KLIK. Obejrzyjmy sobie ten niewinny żart dla poprawy nastroju.
Wczoraj komitet paradny – poseł, burmistrzowie, szefostwo promocji spotkali się z mieszkańcami Śródmieścia. Panowie gadu, gadu, a śmieci na skarpie obok schodów Franciszkańskich przybywa…

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *