Chowa się tygrys, czai się smok

Chowa się tygrys, czai się smok

Jeżeli obecność tysięcy osób na koncercie grupy Rolling Stones w Warszawie, do których Mike Jagger mówi, że jest zbyt stary, aby orzekać w polskich sądach, ale wciąż na tyle młody, żeby śpiewać, nie przeszkadza, by wypowiedź legendarnego wokalisty została zinterpretowana przez państwową telewizję jako atak na Lecha Wałęsę – to to oznacza, że publicznie powiedzieć można wszystko o wszystkim.

Wysiłek mówienia czegoś wbrew naturze rzeczy i słowa opłaca się dziś, niestety. A nóż, widelec – pewien odsetek odbiorców uwierzy, że Jagger wykpił Wałęsę.

Jagger przypomniał również, że koncertował w Polsce w roku 1967 i że od tamtej pory wiele się zmieniło. Obecni na koncercie – było tam także wielu sanoczan – doskonale rozumieli, co Mike Jagger do nich mówi.

Co sobie myślą kreatorzy nowej medialnej rzeczywistości? Że ciemny naród to kupi. Władza upaja, władza pozwala żyć w ogrodzie pełnym jabłek – jeśli dążący do władzy akurat, jak u Orwella, lubią jabłka. Wiedzą o tym politycy wysokich szczebli, ale nie ustępują im nasi, powiatowi. Jest taki jeden, mój ulubiony; podejrzewam, że drzemie w nim tygrys i ukrywa się smok.

Mógł być dyrektorem wszystkiego, ale przez długi czas był zaledwie kierownikiem. Działacz z usposobienia, bulterier z charakteru. Zastać go w miejscu pracy było trudno. Kiedy zwracano na to uwagę przełożonym, okazywało się, że wzywa go do siebie burmistrz, więc niejako istnieje najwyższa potrzeba nad-pracodawcy, od której odwołać się w sanockich warunkach nie sposób (por. wpis z 24 lipca).

Tygrys

Tygrys, który się czai w moim ulubionym radnym powiatowym, jeszcze nie zaatakował. Od przeszło trzech lat jedynie podgryza. Wiedział, jak zreformować szpital, z oddziałem ginekologicznym włącznie, walczył jak lew o parking przy przychodni na Lipińskiego, reformował oświatę i współczuł rodzicom uczniów SOSW. Obserwowałam, jak z wyreżyserowanym przejęciem wypowiada się o sprawach, które wzbudzają u wielu ogromne emocje, wiedząc że ich pozytywne rozwiązanie nie jest w najbliższym czasie możliwe. Taki sobie wypracował patent na opinię publiczną.

Kiedyś do Sanoka przyjechał ważny wiceminister z resortu sprawiedliwości. Mojego ulubionego radnego posadzono po lewicy dygnitarza, po prawicy zasiadł poseł i zwołano konferencję prasową w jednym z poselskich biur. Konferencje prasowe polityków w Sanoku przypominają teatr jednego widza, w każdym razie zawsze z przewagą aktorów. Atmosfera jak w siedzibie Związku Kawalerów Ostrogi – napięta. Minister mówi, poseł mówi, radny milczy. Rozbawiło mnie to wtedy, nie wiem czemu, i rozbawieniu dałam wyraz w nocie w „Tygodniku Sanockim”. Na awanturę nie trzeba było długo czekać. „Pani skłóca środowisko!” – krzyczał burmistrz, nie muszę pisać, który.

Zawsze mnie ciekawiło, kto burmistrza do takich akcji podżegał. A że podżegał, nie mam wątpliwości. Mogę się jedynie domyślać…

Radny lubi straszyć sądem. Moim znajomym mówił kilkakrotnie, że złożył pozew przeciwko mnie lub właśnie składa. Do dziś nie złożył, ale gdy sądy znajdą się pod politycznym nadzorem, pewnie trzeba się będzie radnego bać…

One Comment

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *