Jak zrobić, żeby nie wycięli

Jak zrobić, żeby nie wycięli

Cytuję, jak leci, bez korekty:
„Nie tylko Tomasz Matuszewski, dyrektor MOSIR czuje się nieodpowiednio potraktowany przez władze Tygodnika Sanockiego. Głos w tej sprawie postanowił zabrać również poseł Piotr Uruski.
– Gdybyśmy przeglądnęli archiwalne numery Tygodnika Sanockiego to zobaczymy, ile razy byłem wycięty z gazety – mówi. – Dla mnie osobiście działania Tygodnika od dłuższego czasu były niezrozumiałe.

Poseł twierdzi, że wielokrotnie był pomijany na łamach gazety, nie pisano o inwestycjach, które były jego zasługą.
– Teraz wielkim nieszczęściem jest, jak komuś opóźniono wywiad, a nie było nieszczęściem, jak przez dwa lata eliminowano inne osoby. Dziennikarze dzwonili do mnie tylko w sytuacjach, gdy miałem wypowiedzieć się w trudnych sprawach, często mnie niedotyczących, na przykład w kwestii nie otrzymania przez szpital dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego. Dlaczego nie kontaktowano się ze mną, gdy były jakieś sukcesy? Odniosłem wrażenie, że redaktorzy chcieli mi wbić szpilę – kwituje.”

Cytat pochodzi z internetowej skarbnicy „Korso. Gazety Sanockiej”.

Poseł sukcesów ma, że ho, ho. Wśród nich jedno, do którego nie dotarło na czas żadne sanockie medium, więc pora to nadrobić. Oto fragment interpelacji, skierowanej przez posła ziemi sanockiej do ministra środowiska:
„Nowym ,,demokratycznie” i kolesiowsko uwłaszczonym ziemią państwową /po pegeerowską/ wielkim obszarnikom, którzy wkrótce zażądają także tytułów hrabiowskich, marzy się również prawo własności zwierzyny dziko żyjącej i wyłączne prawo polowania na tą zwierzynę. Wielu z nich nie uprawia tej ziemi i tylko za to, że ją posiada i skosi na niej trawę raz w roku, dostaje ogromne nieopodatkowane dopłaty unijne. Zwykłych szarych obywateli chcą pozbawić prawa polowania, bo twierdzą, że wejście na ich grunt (oczywiście daleko poza ich pałacami) narusza ich prawo własności, nawet jak za to wejście wnoszą odpowiednie opłaty”.

To jeszcze nie wszystko. Poseł podejrzewa, że wielkich posiadaczy ziemskich popierają polujący biznesmeni. Jedni i drudzy będą dążyć do sprywatyzowania lasów państwowych lub wprowadzenia w tych lasach tzw. polowań licencyjnych (wykupionych od państwa).
Aby uniknąć takiej dziejowej i społecznej niesprawiedliwości, poseł prosi ministra o odpowiedź na kilka zasadniczych pytań, a przede wszystkim (cytuję):

Kiedy Pan Minister podejmie działania w kierunku nowelizacji ustawy Prawo łowieckie?

Czy zrobicie Państwo wszystko, aby każdy dorosły obywatel, jeżeli zechce polować, miał prawo polowania na dotychczasowych zasadach, czy też prawo polowania zostanie przypisane tylko prywatnym właścicielom gruntów rolnych i lasów?

Dlaczego u nas wilk jest pod ścisłą ochroną, a nasi sąsiedzi Słowacy polują nie tylko na wilka, ale też na niedźwiedzia?

Czy tzw. pseudo ekolodzy finansowani przez UE, a może jakiś obcy kapitał (np. Sorosza) będą nadal mieli w naszym kraju głos decydujący, w tym w sprawach łowieckich?

I jak tu nie kochać posła? Za stopy na skórze niedźwiedziej w sypialni oparte?

Jak zrobić, żeby nie wycięli

Odezwał się do mnie pewien człowiek, który niedawno przed południem wypatrzył posła na lotnisku w Warszawie. Podszedł, przeprosił, grzecznie zapytał, czy aby na pewno ma okoliczność i zaszczyt z posłem Piotrem Uruskim, a gdy poseł odstawił od ucha telefon, zadał kolejne pytanie:
– Czy posła wciąż wycinają w „Tygodniku Sanockim”?
Poseł, z lekka zmieszany, odpowiedział, że teraz nie wycinają. Mój informator, mimo tak pozytywnego obrotu sprawy, podsunął posłowi praktyczne rozwiązanie, na wypadek, gdyby znowu ktoś próbował posła wycinać:
– Gdy w okolicy jest fotograf, trzeba zawsze stawać w środku, wtedy nie wytną.
Tak niesie się sława posła ziemi sanockiej poza granicami miasta i powiatu.

 

One Comment

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *